en_GBpl_PL
en_GBpl_PL

Co wspólnego ma psychoterapia ze sprzątaniem kuchni?

Psychoterapia? Po co mi to, skoro jakoś sobie w życiu radzę. Czasami jest dobrze, czasami trochę gorzej, a niekiedy tak bardzo źle, że nie wiem co mam robić. Ale czy w tym całym zabieganiu mam czas na spotkania z terapeutą? I na czym to polega, co mi to da? Czy to w ogóle działa?…

Jeżeli te pytania wydają ci się znajome i miewasz takie dylematy, to zapraszam Cię do kuchni. Tak, do kuchni, tam znajdziesz odpowiedź.   

Zamknij oczy i wyobraź sobie kuchnię w jakimś zwykłym, przeciętnym domu. Pewnie widzisz zamknięte szafki, blat, na którym stoją różne rzeczy, czajnik, chlebak, stół, krzesła wokół niego. Nic szczególnie nie zwraca twojej uwagi, jest posprzątane, widzisz, że jest czysto. Nachodzi Cię ochota na zrobienie sobie herbaty, otwierasz szafki w poszukiwaniu ulubionego kubka i zaczynają się kłopoty, bo znajdujesz wszystkie inne kubki oraz kieliszki, talerze, garnki, ale nie ten wymarzony kubek. W końcu po otwarciu kolejnej szuflady jest, udało się – masz go. Sięgasz po pudełko z herbatą i okazuje się, że pudełko jest puste, masz przekonanie, że gdzieś powinno być nowe opakowanie, otwierasz szafkę za szafką i znajdujesz milion innych rzeczy, ale nie herbatę, której teraz potrzebujesz. Gdzie ona może być? Zaczynasz się irytować, czemu nic nie stoi na swoim miejscu! A może myślisz, czemu nawet herbaty nie mogę zrobić bez problemu?!?! Po chwili zastanowienia przychodzi taka myśl, że może warto byłoby zrobić generalne porządki. Ale kiedy znaleźć na to czas, może jeszcze poczekać, może jeszcze da się z tym żyć?

Brzmi podobnie jak pytania zadane na początku?  A gdyby założyć, że realizujesz scenariusz sprzątania? Przychodzi ten dzień, kiedy z werwą zabierasz się do porządków, otwierasz szafki i zaczynasz wyciągać kolejno wszystkie rzeczy, znajdujesz wiele takich, które do niczego się już nie nadają, są zepsute, przeterminowane, czasem niezbyt ładnie pachną. Każdą z nich trzeba obejrzeć i zdecydować, czy zostaje, czy też ją wyrzucasz.

W pewnym momencie pomieszczenie jest całe zastawione zawartością z opróżnionych półek i szuflad. Gdzie nie spojrzysz, coś stoi i wydaje się, że to sprzątanie nigdy nie będzie miało końca, a przede wszystkim wygląda to wszystko gorzej, niż było na początku. Obrócić się na pięcie i wyjść, zamykając za sobą drzwi to w takiej chwili kusząca myśl. Trzeba dużo determinacji, żeby się nie poddać w takim momencie. Jednak, kiedy wreszcie przetrzesz półki, poukładasz na nich przydatne rzeczy, wyrzucisz całą resztę i w końcu zamkniesz znowu drzwiczki szafek, to chociaż wizualnie kuchnia przed sprzątaniem i po, niewiele się różni, w środku zmiana jest bardzo wyraźna. Wiedza co gdzie jest i skąd się tam wzięło oraz możliwość użycia w potrzebie daje spokój, który ma ogromy wpływ na codzienne życie.

Dokładnie tak samo jest w procesie psychoterapii, zaczynamy ją z większym lub mniejszym entuzjazmem, powoli przyglądamy się temu, co mamy w środku. Oglądamy, czy są to rzeczy, które nam służą, czy też takie, które powodują tylko bałagan. Kiedy dopuszczamy do siebie te wszystkie emocje, w pewnym momencie wydaje się, że czujemy się gorzej niż na początku. Tak jak w połowie sprzątania przychodzi taki moment, że mamy ochotę podnieść słuchawkę i zadzwonić z informacją, że już więcej nie przyjdziemy. Jednak, jeżeli wystarczy nam sił, aby z pomocą terapeuty zrozumieć jak to się stało, że nauczyliśmy się bać niektórych swoich uczuć, myśli i skłonności, to w końcu wszystko poukładamy i zostawimy tylko to potrzebne i przydatne. Dzięki terapii mamy szanse ponownie uznać pewne uczucia za swoje i włączyć je w pełniejsze i bogatsze poczucie samego siebie.

Dlatego na pytanie czy każdy musi iść na terapię odpowiadam, że nie, ale każdemu może ona pomóc poczuć się dobrze ze sobą, tak jak wtedy, kiedy pijemy pyszną herbatę w czystej, posprzątanej kuchni.

4 grudnia 2018
tekst: Barbara Sławik zdjęcie: danielle macinnes
secretcats.pl - tworzenie stron internetowych